fbpx
pexels-oleg-magni-890507

Nieprzetworzona żywność w mieście (warzywa i owoce) - gdzie jej szukać?


Chyba każdy zgodzi się z tym, że najzdrowsze warzywa i owoce to te uprawiane we własnym ogródku, z dala od miasta, zakładów przemysłowych i ruchliwych dróg. Hodując własne owoce i warzywa mamy kontrolę nad stosowaniem chemicznych oprysków oraz nawozów. Niestety nie każdy ma możliwość uprawiania własnych grządek. Jeżeli nie jesteśmy w grupie tych szczęśliwców musimy szukać innych sposobów aby zaopatrzyć się w zdrową nieprzetworzoną żywność (pochodzenia lokalnego, najlepiej ekologiczną, bez pestycydów i nie za drogo). Wydaje się, że żyjąc w mieście jest to trudne. Jakie więc mamy możliwości i gdzie takich pokarmów szukać?

Obecnie świeże warzywa i owoce znajdziemy w sklepach przez cały rok. Są to produkty łatwo dostępne, które zazwyczaj możemy kupić luzem bez zbędnych opakowań. Ale czy na pewno są one zdrowe? Ilu z nas idąc do supermarketu czy osiedlowego warzywniaka po zakupy zastanawia się skąd pochodzi dana żywność i jak została wyhodowana? Większość towaru pochodzi z giełdy spożywczej i trudno ustalić jego pochodzenie. Okazuje się, że zdecydowana większość warzyw i owoców dostępnych w sklepach jest zanieczyszczona licznymi pestycydami i środkami ochrony roślin. Jest to praktyka powszechnie stosowana aby zapewnić jak największe plony w jak najkrótszym czasie. Jakość jedzenia w takim systemie produkcji schodzi na drugi plan. Skutki takich działań ponosimy nie tylko my konsumenci zjadający potraktowane chemicznymi substancjami plony, lecz także środowisko naturalne. Zanieczyszczone zostają powietrze, gleba oraz wody gruntowe.

Alternatywą dla warzyw i owoców pochodzących z konwencjonalnych upraw, są rośliny pochodzące z upraw ekologicznych lub organicznych hodowli. Takie sposoby uprawy są zgodne z porami roku, chronią glebę przed wyjałowieniem, a także zmniejszają niekorzystny wpływ na bioróżnorodność. Obecnie żywność z certyfikatami bio i organic jest coraz powszechniej dostępna w sklepach. Jednak często jest ona sporo droższa niż ta produkowana w konwencjonalny sposób, a co za tym idzie nie jest dostępna dla każdego. Dodatkowym minusem jest fakt, że zazwyczaj taka żywność jest pakowana w plastik, co generuje dodatkowe śmieci i zanieczyszczenie środowiska naturalnego. Sprawdzone, certyfikowane produkty można również znaleźć w wyspecjalizowanych sklepach ze zdrową żywnością. Konsument, któremu nie jest obojętne dobro planety i własne zdrowie często staje przed wyborem czy kupić żywność produkowaną konwencjonalnie bez opakowania (ponieważ większość warzyw i owoców w Polsce można kupić na wagę bez opakowania), czy jednak z certyfikatem organic, za którą przyjdzie mu zapłacić więcej i dodatkowo będzie ona generowała więcej śmieci.

Rozwiązaniem tego dylematu mogą być targi owocowo-warzywne na których mamy możliwość nawiązania kontaktu z osobami sprzedającymi swoje produkty. Możemy zaopatrzyć się w lokalnie uprawiane i sezonowe produkty, które nie pokonywały tysięcy kilometrów. W większych miastach organizowane są również cyklicznie biobazary z ogromnym asortymentem różnych lokalnych i zdrowych produktów od małych wytwórców.
Poszukiwania dobrej i zdrowej nieprzetworzonej żywności mogą być czasochłonne, a oferty marketów nie zawsze odpowiadają naszym kryteriom, ponieważ dla każdego konsumenta liczą się inne rzeczy. W jakich jeszcze miejscach możemy zaopatrzyć się w owoce i warzywa w mieście nie wydając przy tym fortuny?

Otóż z pomocą przychodzą wszelkie oddolne inicjatywy i lokalne społeczności, które są istną kopalnią wiedzy odnośnie dostępność żywności od lokalnych rolników i z gospodarstw ekologicznych. W ostatnich latach swój renesans przeżywają kooperatywy społeczne umożliwiające wspólne zamawianie większej ilości warzyw i owoców od sprawdzonych lokalnych rolników. Jest to rozwiązanie nieco czasochłonne i wymagające planowania, ale warte zachodu. Jakość produktów jest o wiele lepsza od produktów z supermarketu. Jest także taniej niż w sklepach ze zdrową żywnością czy sklepach internetowych. Kolejną zaletą jest poznawanie nowych smaków- np. topinamburu czy czosnku niedźwiedziego nie znajdziemy na sklepowych półkach. Ważnym elementem jest również sezonowość zakupów od rolnika. Jesteśmy przyzwyczajeni do pomidorów i ogórków dostępnych w grudniu, a truskawki stały się nieodłącznym sklepowym asortymentem w okresie walentynek. Kupując sezonowo mamy okazję na nowo poznać smaki pozornie nam znanych produktów w bardziej aromatycznych i pełniejszych w smaku formach.

Również w mediach społecznościowych znajdziemy wiele grup zrzeszających osoby, które szukają wspólników do zamówień owoców czy warzyw, dzielących się nadwyżkami ze swoich ogrodów, ale też piekących chleb lub robiących domowy zakwas z buraków. Co więcej jest to okazja do poznania ludzi podzielających nasze zainteresowanie i dzielących się swoimi doświadczeniami i wiedzą. Sprzyja to również pogłębianiu świadomości konsumenckiej. Kooperatywy uczą nas innego podejścia do żywności, planowania zakupów i posiłków, przetwarzania i zagospodarowywania nadwyżek aby jedzenie się nie marnowało.

Poza kooperatywami mamy również inne opcje takie jak wspólne miejskie ogrody, gospodarstwa permakulturowe, czy zyskujące ogromną popularność ogrody na dachach wieżowców. Jeżeli jednak nie posiadamy ogródka działkowego czy domu z ogrodem, z powodzeniem możemy wykorzystać również parapet lub balkon w mieszkaniu, żeby rozpocząć swoją przygodę z uprawą warzyw czy owoców. Słoneczny parapet idealnie będzie się nadawał do hodowli aromatycznych ziół takich jak bazylia, tymianek, rozmaryn, lubczyk czy mięta. Można na nim również wyhodować bogate w składniki odżywcze kiełki czy microgreens oraz szczypiorek i sałatę. Na balkonie zaś warto spróbować uprawy pomidorków koktajlowych, papryki, poziomek, pietruszki naciowej czy nawet rzodkiewki.

Kolejną piękną oddolną inicjatywą, która jest alternatywnym sposobem pozyskiwania jedzenia a zarazem przeciwdziała marnowaniu żywności są jadłodzielnie. W większych miastach w Polsce funkcjonuje ich nawet po kilka czy kilkanaście. Jadłodzielnie zajmują się ratowaniem żywności, która z różnych względów się nie sprzedała na targach, w sklepach czy restauracjach i z końcem dnia miałaby trafić do kosza na śmieci, np. mocno dojrzałe pomidory, sałata która jest lekko zwiędnięta, krzywe marchewki i jabłka o nieidealnym kształcie. Taka żywność jest zawożona do specjalnie oznaczonych punktów jadłodzielni, z których każdy może z niej nieodpłatnie skorzystać i zabrać to co będzie chciał zużyć.
W ostatnich latach w wielu krajach zyskuje na popularności freeganizm, w ramach którego jednostki przeciwdziałają marnowaniu żywności i wyrzucaniu dobrego jedzenia do sklepowych kontenerów na śmieci.

Warto jeszcze wspomnieć o odradzającym się na nowo zbieractwie i odkrywaniu zapomnianych roślin dziko rosnących, które wykorzystywali nasi przodkowie w celach kulinarnych. Oczywiście trzeba wykazać się wiedzą przyrodniczą żeby móc samemu takie rośliny lub grzyby pozyskiwać i spożywać je bez ryzyka, że się zatrujemy. Duże zainteresowanie „dziką kuchnią” napędza popyt na liczne warsztaty i kursy gotowania z tego co znajdziemy w lesie. Jeżeli szukacie niekomercyjnych smaków i ciekawych alternatyw to warto wprowadzić nieco dzikości do swojego menu, np. w postaci zupy z pokrzyw, kotletów z żółtej huby, czy też ziołowych herbatek z roślin samodzielnie zebranych na łąkach lub w lasach. Bogactwo i różnorodność posiłków jakie możemy przygotować z tego co sami znajdziemy w naturze jest ogromne.

Dzięki wachlarzowi różnych możliwości, takich jak: biobazary, sklepy ze zdrową żywnością, działki, miejskie ogrody, internetowe warzywniaki z dostawą do domy czy kooperatywy i jadłodzielnie, mieszkańcy miast paradoksalnie mają duży i łatwy dostęp do zdrowej, lokalnej żywności. Otwiera nam to drogę do pozyskiwania zdrowego i nieprzetworzonego jedzenia dostosowanego do naszych potrzeb, możliwości finansowych i będących w zgodzie z wyznawanymi przez nas wartościami. Jako świadomi konsumenci możemy dokonywać mądrych codziennych wyborów, decydując własnym portfelem jakie inicjatywy i systemy produkcji żywności będziemy wspierać.

Autor: Kamila Nitek

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Udostępnij
Polub nas na Facebooku!
Obserwuj nas na Instagramie!