fbpx
Rolnictwo ekologiczne

Ekologia we współczesnym rolnictwie [wywiad]

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nastąpił wzrost świadomości proekologicznej, nie brak jest też sceptyków, którzy nie do końca wierzą, że rezygnacja ze wspomagania natury sposobami chemicznymi może przynieść taką samą wydajność produkcji. O komentarz na temat kondycji współczesnej ekologii w rolnictwie poprosiliśmy eksperta p. Arkadiusza Kartusa [AK], sadownika prowadzącego od kilkunastu lat produkcję ekologiczną, Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Polskich Sadowników Ekologicznych „Polski-EKOOWOC”.

Planeta Eko: Nie wgląda Pan na szaleńca, choć skrajni sceptycy określają czasem proekologicznie ukierunkowanych producentów mianem „eko-świrów”?
Arkadiusz Kartus: Rzeczywiście jeszcze istnieje pewien stereotyp, w którym działalność ludzka charakteryzująca się pozytywnym podejściem do natury traktowana jest jako pewna osobliwość. To jednak powoli przeszłość. W ostatnich latach nastąpił znaczny wzrost świadomości ekologicznej. Wzrasta zainteresowanie wyrobami ekologicznymi i naturalnymi, a konsumenci zwracają coraz większą uwagę na pochodzenie wyrobu.

PE: Czy, jedna to nie pewnego rodzaju moda?
AK: Moda oczywiście też, ale przede wszystkim uświadomienie sobie że dotychczasowe przemysłowe produkowanie roślin oparte na szerokim stosowaniu intensywnej agrochemii doprowadziły do degradacji gleby i w konsekwencji pogorszenia jakości płodów, w których składzie pojawiło się wiele niekorzystnych dla zdrowia substancji. W wyniku zastosowania środków chemicznych i wysokich dawek nawożenia mineralnego postępuje degradacja warunków upraw, zanik bioróżnorodności, co wręcz uniemożliwia prowadzenie upraw na dotychczasowym poziomie. Wszystko to powoduje że przez cały czas należy poszukiwać nowych rozwiązań nie degradujących środowiska, a pewnego rodzaju powrót do uszanowania praw natury, do korzystania z naturalnych procesów biologicznych jest jednym z najbardziej obiecujących rozwiązań.

PE: Czy jest jednak możliwe, żeby po latach stosowania chemicznych środków ochrony roślin, nagle po prostu coś posiać i kazać naturze się samo uregulować?
AK: Nie. To właśnie jest ten stereotyp. Gospodarstwa ekologiczne to nie jest zabawa w szalone doświadczenia polegające na obserwacji co zrobi sama natura. To pewnego rodzaju organizacja procesów biologicznych, których celem jest oczywiście pobudzenie wszystkich naturalnych procesów wegetacyjnych, ale oczywiście w taki sposób by uzyskać plony o najwyższych parametrach jakościowych.

PE: Powszechnie jednak panuje przekonanie, że produkt ekologiczny łatwo można odróżnić tym że jest np. brudny, warzywa są zdeformowane widać na nich destrukcyjne ślady wszystkich czynników przed którymi miały chronić chemiczne środki.
AK: To także stereotyp. Tak wyglądałyby plony gdyby uprawę prowadzono w sposób o którym mówiliśmy wcześniej. Przywracanie biologicznego ładu w warunkach prowadzenia upraw to przede wszystkim dążenie do uzyskiwania płodów zdrowych, pozbawionych niekorzystnych efektów stosowania środków chemicznych, ale również spełniających najwyższe standardy jakościowe.

PE: Powróćmy do warunków w jakich dzisiaj prowadzona jest produkcja. Dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że lata używania środków chemicznych, te warunki pogorszyły.
AK: W istocie. Rewolucja chemiczna jaka dokonała się przed laty miała miejsce w czasie kiedy mieliśmy zdrową i naturalnie żyzną glebę. W ciągu tego czasu poziom materii organicznej w jej składzie obniżył się o ok. 40%. Gleba mineralna pozbawiona próchnicy zawiera mikroflorę, najczęściej o dominacji szkodliwej wobec roślin, staje się coraz trudniejsza do uprawy. Rolnicy zachęcani nowoczesnymi technologiami, przede wszystkim zwiększającymi ilość plonów, wykonywali po kilkanaście zabiegów chemicznych w sezonie, chemizując środowisko, orząc coraz głębiej, tworząc uboższe życie biologiczne gleby. Szacuje się, że ok 70% powierzchni uprawnej posiada wysoki stopień degradacji, a aż ponad 80% jest zakwaszonych.

PE: Czyli, że sytuacja staje się trochę bez wyjścia?
AK: No, nie do końca. Zabiegi chemizacyjne mają swoją alternatywę, powiedziałbym jedyną alternatywę. Tą alternatywą jest biologia. Zastąpienie chemicznych środków czynnikami biologicznymi, związkami organicznymi i naturalnymi związkami mineralnymi. Coraz powszechniejsze jest zasilanie gleby i uprawianych roślin odpowiednimi kompozycjami pożytecznych mikroorganizmów. Wybór takiej drogi sprzyja regeneracji i właściwemu odżywianiu gleby, co w konsekwencji wspiera zdrowy rozkład masy organicznej i procesów próchniczych, powoduje łatwiejsze rozkładanie się trucizn łącznie z pestycydami, hamuje procesy gnilne na rzecz wspierania niskotemperaturowej fermentacji, łagodzi skutki suszy poprzez zwiększenie pojemności wodnej gleby i ogranicza parowanie, optymalizuje stosunek węgla do azotu. Przykłady korzyści z zastosowania mikroorganizmów można by długo jeszcze wymieniać.

PE: Czyli zabiegi te poprawiając stan gleby przyczyniają się do polepszenia jakości plonów?
AK: Tak. To oczywiście naturalna konsekwencja. Zdrowa gleba ogranicza i eliminuje stosowanie chemicznych środków ochrony roślin a tym samym jest gwarancją najwyższej jakości żywności. Tak uprawiane rośliny otrzymują w ten sposób wsparcie naturalnej odporności na przymrozki, suszę, patogeny i szkodniki, a nawet na mechaniczne uszkodzenia np. gradobicie. Wyzwalana jest w nich siła i wigor, plon zostaje zwiększony oraz polepszają się wartości pokarmowo-zdrowotne, poprawia się ich wygląd i smakowitość.

Autor: Witold Saks

Udostępnij
Polub nas na Facebooku!
Obserwuj nas na Instagramie!