fbpx
pexels-skitterphoto-3768

Bezpieczne opalanie - rób to z głową

W upalne dni należy często pić wodę ­ o tym, nikomu nie trzeba przypominać. Na założenie czapki lub kapelusza również nie trzeba namawiać. Okulary przeciwsłoneczne zakładamy wręcz odruchowo. Niestety przed wyjściem z domu zdarza nam się zapomnieć o nałożeniu kremu ochronnego. Podczas wyjścia na zakupy – nie jest on potrzebny? Przy pracy w ogródku, również nie? Idę na spacer, a nie na plażę, więc nie muszę się niczym smarować. Wychodzę tylko na chwilę, nie potrzebuję go. Brzmi znajomo?

Nie trzeba być wielkim fanem wylegiwania się godzinami na plaży, by mieć piękną opaleniznę. Przede wszystkim jednak kremu do opalania nie potrzebujemy wyłącznie wtedy, gdy jesteśmy nad morzem. Tego lata na brak słońca nie możemy narzekać, więc okazji do wylegiwania się na leżaku, bądź aktywnego spędzania czasu na zewnątrz jest wiele. Zanim oddamy się błogiemu lenistwu lub wyruszymy na długą wycieczkę pamiętajmy o odpowiedniej ochronie naszej skóry.

Krem do opalania to podstawa. Tylko jak go wybrać? Możliwości jest tak wiele. Istny zawrót głowy. Krem, spray, pianka, a może mgiełka przyspieszająca opalanie? Gdy w gąszczu specyfików wybierzemy odpowiadającą nam konsystencję preparatu, pojawia się kolejny problem. Jaką wysokość filtru wybrać? Zapewne z namiaru możliwości wiele osób intuicyjnie wybiera krem. Filtry o najwyższej ochronie (50 SPF) dedykowane są głównie dzieciom. Dorośli są często zdania, że smarując się nimi, całkowicie pozbawią się możliwości opalania. Jest to mit. Osoby o bardzo jasnej karnacji ze skórą wrażliwą i delikatną również powinny używać preparatów z tym wysokim filtrem. Preparaty z nieco niższą ochroną 20 SPF, 30 SPF, 40 SPF zalecane są dla przedstawicieli słowiańskiej urody. Jakże popularny krem z filtrem 10 i 15 SPF mogą stosować osoby z ciemnymi włosami i śniadą karnacją, które opalają się na brązowy kolor. Podkreślić tu należy – osoby które się tak opalają – a nie marzy im się opalenizna takiego koloru.

Już dokonaliśmy tego trudnego wyboru i z dumą dzierżymy w ręku krem? Do podejścia do kasy dzieli nas ostatni etap. Czas odwrócić buteleczkę i wczytać się w ten drobny druczek. Skład kremu jest niezwykle ważny, bowiem będziemy go nakładać na ciało co dwie godziny. Ma zapewnić ochronę, a nie reakcję alergiczną. Przede wszystkim sprawdźmy, czy w składzie znajdują się filtry mineralne lub chemiczne. Te pierwsze tworzą na naszej skórze ochronną warstwę, która odbija promieniowanie UV. Filtry chemiczne to różnego rodzaju substancje, które mają zdolność do absorbowania promieniowania z zakresu UV. Inaczej mówiąc pochłaniają promienie słoneczne. Nad czym się więc zastanawiać? Wszyscy wiemy, że „chemia” to same zło. W tym przypadku nie do końca tak jest. Preparaty z filtrami mineralnymi mają pewien minus. By stworzyć warstwę ochronną muszą mieć odpowiednią konsystencję, czyli mówiąc wprost są gęste. Dlatego właśnie, że nie każdy lubi mieć białą warstwę kremu na ciele, powstały kremy mieszane. Nie są one w stu procentach mineralne, ale są znacznie lżejsze i łatwiej je wsmarować w skórę.

Po długim procesie poszukiwań, mamy to! Dobrany do naszego typu skóry, odpowiedniej konsystencji, upragniony produkt, który ochroni nas przed szkodliwym promieniowaniem słońca. Na koniec jeszcze jedna drobnostka. Pamiętajmy, że przed poparzeniem i opalenizną na intensywny róż uchroni nas wyłącznie prawidłowe stosowanie kremu. Po pierwsze, preparat nakładamy pół godziny przed wyjściem na słońce. Po drugie, czynność tę powtarzamy co dwie godziny. I nie zapomnijmy o nałożeniu kremu na dłonie, uczy czy stopy.

Autor: Małgorzata Kamińska

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Udostępnij
Polub nas na Facebooku!
Obserwuj nas na Instagramie!